Na jednej z miejscówek, gdzie mogę na legalu zrobić ognisko (działka poza miastem) jest problem - permanentny brak opału. Kiedy mam taką możliwość staram się zorganizować w domu opał, elegancko popakować i mieć swobodę działania na biwaku. Z pobliskiego sklepu czasem dostaję mikropalety, które sobie czasem obrabiam wstępnie, natomiast ostatnio ludzie wyrzucają choinki po świętach. OK, jest to swoisty sport, sztuka dla sztuki, bo są lepsze metody pozyskania opału, ale trochę dodatkowego wysiłku fizycznego nie zaszkodzi. Skrzynka drewniana jednorazowa, którą dostałem ze sklepu obok, będzie świetną rozpałką. Ogołocone z gałązek pnie choinek. Trochę wysiłku i zabawy i porcja opału jest gotowa, za chwilę będzie elegancko zapakowana w karton. Cięcie drewna to chyba jednak lepsza aktywność na mężczyzny, niż scrollowanie Instagrama i Facebooka. Swoją drogą zapraszam Cię do oglądnięcia testu rozpałki mojego pomysłu i koniecznie daj subskrypcję na mój kanał YT. No i potem mam taki klimat wi...
preppersi, miejski survival, zapasy, bezpieczeństwo